Cybernetyczna nienawiść – skąd się bierze?

01.05.2013 Joanna Papierniak Tagi: ,

Słowotwórstwo w Internecie rozwija się na potęgę. Nowomowa, odmiany, przywłaszczone z innych języków, a przy okazji spolszczone wyrazy zdominowały sieć. Jednak nie o neologizmy i inne „–izmy” toczy się dyskusja. Emocje wzięły górę. Niestety w przewadze są te, o ujemnej wartości.

Cyberprzestrzeń kontra real

Rozczarowując fanów piłki nożnej, po tym tytule nie nastąpi wywód na temat hiszpańskiego klubu sportowego. Rzecz się ma o zachowaniu w sieci i w rzeczywistości. Elektroniczne massmedia umożliwiają nam wyrażanie opinii, poszerzanie horyzontów myślowych. To piękne i wzniosłe idee.

Online przekraczamy granice wolności – zachowujemy się  o wiele śmielej niż w realu. Dlaczego tak się dzieje, że tego samego, co opublikujemy w komentarzu, nie powiemy komuś prosto w twarz? Jesteśmy hejterami? Nowym typem osobowości, rozwijającym się w erze Internetu?

Hejter to pojęcie, które na stałe zagościło już w rozmaitych słownikach slangów czy najmłodszej polszczyzny. Rodowód angielski, od słowa nienawidzić. Przesycone nienawiścią komentarze hejterów pojawiają się wszędzie tam, gdzie można się wypowiedzieć. Fora internetowe, blogi, portale społecznościowe, kanał YouTube to wysypisko hejterskich opinii. Bez względu na to, czy nick jest anonimowy, czy jesteśmy podpisani imieniem i nazwiskiem. Ludzie hejtują!

Co w sercu to na… ekranie monitora!

Klik i pisz, co chcesz. Login. Hasło. Puste pola wypełnione. No to enter! I już można anonimowo wyzywać, obrażać, kląć. Słownictwo rodem z rynsztoku. Estetyka i piękno języka poszły w niepamięć. Został pusty przekaz naszpikowany wulgaryzmami! Żadnej treści  czy logicznej argumentacji. Byle z błotem zmieszać.

W sieci bez pardonu shejtujemy wszystko i wszystkich. Potem jak gdyby nigdy nic, spotkamy się na ulicy. Społeczna schizofrenia? Czy zwyczajny brak odwagi? W stanie online mamy więcej śmiałości i tupetu. Atmosferę podkręcają posty innych internautów. W końcu w  kupie raźniej.

Nienawistni żartownisie

Usprawiedliwiamy się, że to tylko wygłup. Fajnie, że naród się śmieje i dobrze się bawi. Szkoda tylko, że kosztem innych. Z siebie samych śmiać się nie potrafimy. Atak na swoją osobę odpieramy natychmiastowo. Krytyka przychodzi z łatwością. Dla hejterów to forma rozrywki. Napisanie pozytywnej oceny sprawia wysiłek. Pozostawić bez komentarza? Niemożliwe!

Nieważne czy temat jest masowy, czy niszowy. Czy hejtujemy sławnego celebrytę, którego nigdy na oczy nie widzieliśmy, czy sąsiadkę z naprzeciwka. Przecież wiemy lepiej jacy oni są, a już na pewno, że my jesteśmy od nich lepsi!

Psychologia farbowanych lisów

Gdyby to jeszcze była krytyka konstruktywna… Słowa potrafią zadać większy ból, niż najmocniejszy cios! Zdystansowanie się i odcięcie od tych przykrości to czasami niemożliwy trud. Nienawistnicy swoimi komentarzami w Internecie wyładowują agresję, żal oraz złość. Przenoszą swoje negatywne emocje na innych. Przemawia przez nich zazdrość. Dają ujścia swoim kompleksom i niezadowoleniu z własnej osoby.

Po czym włącza im się status offline. Wracają do rzeczywistości. Są mili, sympatyczni. Uśmiechną się, zagadają. Złego słowa nie powiedzą. Muchy nie zabiją! Podwójna tożsamość? A może zwyczajna dwulicowość? Zakłamanie i obłuda, ot co!

avatar
Zajmuje się psychologią społeczną i wszelkimi mechanizmami funkcjonowania jednostki ludzkiej w interakcji z drugim człowiekiem.
Kończy studia z Dziennikarstwa i Komunikacji Społecznej na Uniwersytecie Szczecińskim i studiuje psychologię, która jest przedmiotem jej zainteresowań i przyszłym zawodem.

2 odpowiedzi na “Cybernetyczna nienawiść – skąd się bierze?”

  1. avatar nona napisał(a):

    I hate you!

  2. avatar creaITve napisał(a):

    To jest właśnie doskonały przykład ;)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *