dodany: 27.02.2013 | tagi: , ,

Autor:

Czy coś grozi komputerom i Internetowi? – wywiad z Mikko Hyppönenem

0
Wywiad

Przyglądając się wypadkom w cyfrowym świecie można dostać gęsiej skórki. Cyberwojny, inwigilacja i szemrane szajki haktywistów były do niedawna jedynie proroctwami filmów i książek z gatunku science fiction. Dzisiaj to nasza rzeczywistość. O tym, dokąd zmierza świat Internetu rozmawiamy z celebrytą branży security – Mikko Hyppönenem.

Mikko

Mikko Hyppönen – dyrektor ds. badań w F-Secure. Od lat walczy z problem bezpieczeństwa komputerów i sieci. W 2011 roku znalazł się na 61. miejscu listy Top 100 Światowych Myślicieli sporządzonej przez Foreign Policy. Został również uznany przez PC Word za jednego z 50 najważniejszych ludzi Internetu. Czynnie udziela się na Twitterze. Można również spotkać go na platformie TED. Pisał dla magazynów takich jak Scientific American, Wired czy The New York Times.

 

Od wielu lat walczy Pan z problemami bezpieczeństwa i braku prywatności w sieci. Co według Pana ważnego udało się do tej pory osiągnąć, co zwalczyć?

Ogólny poziom bezpieczeństwa komputerów nigdy nie był tak wysoki, jak jest dzisiaj. Jeśli spojrzeć na to, co osiągnęliśmy w ciągu ostatnich 10 lat, to jest to niezwykłe. Jednak cyberprzestępcy doskonale radzą sobie ze wszelkimi środkami ochrony. Tak więc, jeszcze nie skończyliśmy.

Coraz częściej słyszy się o łamaniu prawa do prywatności  obywateli przez rządy różnych, nie tylko totalitarnych państw. Co powinna zrobić ludzkość, żeby się temu przeciwstawić? Potrzeba nam jakiś narzędzi, międzynarodowych ustaleń?

Wiele zachodnich, demokratycznych krajów wykorzystuje malware przeciwko własnym obywatelom. Chociaż brzmi to dziwnie, rozszerzenie służące nadzorowi telefonu są rzeczywiście dość naturalnym zjawiskiem . Policja od zawsze mogła podsłuchiwać obywatela, kiedy był on podejrzany o poważne przestępstwo. Później dostała prawo do monitorowania wiadomości tekstowych oraz sprawdzania lokalizacji telefonu. Następnie prawo do przechwytywania komunikacji prowadzonej za pomocą komputera, na przykład e-maili. Jednak w większości komunikaty wysyłane przez sieć są teraz szyfrowane, więc samo przechwycenie ich nie wystarczy. Dlatego wykorzystywane są trojany i backdoory. Chociaż jest to bardzo skuteczny sposób w przypadku łapania prawdziwych przestępców, jest to straszliwe naruszenie prywatności, gdy podejrzany okazuje się niewinny. Chyba nie da się rozważyć wszystkich skutków i możliwości tego zjawiska.

Na co powinniśmy zwrócić uwagę, jako zwykli użytkownicy, żeby uchronić się przed utratą prywatności w sieci? Jak konkretnie możemy z tym walczyć?

Nie pisać w Internecie niczego, czego nie pozwolilibyśmy wydrukować w tradycyjnej prasie.

W zeszłym roku Google zapłaciło rachunek za elektryczność o wartości ponad 100 milionów. Tylko za energię potrzebną do uruchomienia wyszukiwarki google.com, Gmaila, YouTube etc. Można pomyśleć, że Google wpędza się w ogromne straty, ponieważ te wszystkie serwisy są darmowe. Ale to nie są straty. Tyle jest warta nasza prywatność.

Anonymous z grupy robiącej internetowe żarty przeobraziło się w poważnych, politycznych graczy. Przewiduje Pan jakieś kolejne przeobrażenia czy zmiany w ich działaniu?

Anonymous  zadomowili się na dobre. Nie sądzę, że mieliby zniknąć w najbliższym czasie. Mogą podzielić się na jakieś osobne ruchy w miarę różnych trudności związanych z rozwojem działalności grupy, ale ich ideologia już raczej się nie zmieni.

Powiedział Pan w rozmowie z Forbees,  że atak Stuxneta na irańską elektrownię był prawdopodobnie dziełem amerykańskiego rządu. Czy można z tego wywnioskować, że w przyszłości wojny pomiędzy państwami będą wyglądały podobnie?

Sam Stuxnet nie był aktem wojennym, ponieważ USA nie jest w stanie wojny z Iranem. Ale tak, w wojnach przyszłości spodziewam się właśnie takich aktów, jak ten. Cybernetyczny wyścig zbrojeń kwitnie i każdy zaawansowany technologicznie kraj już w nim uczestniczy.

A urządzenia mobline? Padniemy ofiarą plagi mobilnego malware? Jak się przed tym uchronić?

Jak dotąd mobilne złośliwe oprogramowanie było problemem tylko dla Androida. Ochrona pozostaje tu taka sama, jak na zwykłych PC: trzeba zainstalować program antywirusowy. Dla  iPhone’ów czy Windows Phone’ów nie zauważam realnego zagrożenia.

Często wspomina Pan, że musimy być gotowi na nagły krach Internetu czy komputerów. Jak Pan myśli, co może się wtedy stać? Będziemy jeszcze (znów) potrafili funkcjonować offline?

Myślę, że nie powinniśmy polegać zbytnio na komputerach. Ale równocześnie nie prognozuję jakiejś globalnej, stałej awarii Internetu.  Na razie nie widzę żadnych przesłanek, żebyśmy musieli spodziewać się upadku Internetu.

Czy dlatego gromadzi Pan klasyczne gry wideo i stare maszyny do pinballa? ;-)

Nie, to nie dlatego… :)

 

Zapraszamy do obejrzenia filmu wideo, na którym Hyppönen opowiada o historii wirusów i ochronie Internetu.

Redaktorka WebSecurity.pl. Z zamiłowania i wykształcenia dziennikarka. Szlify dziennikarskie zdobywała w prasie lokalnej. W wolnym czasie czyta książki, ogląda filmy albo scrobbluje na last.fmie.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *