dodany: 11.02.2013 | tagi: , , ,

Autor:

Niemal każda sieć w USA może zostać zhakowana – a rząd się nie przejmuje

0

Oczywiście, rząd nie musi nic robić. Ale w przypadku, gdy zagrożone są wszystkie sieci, do których dostęp mają obywatele, to niejako powinnością jest zrobienie czegokolwiek. A tu ani broszurki, ani ostrzeżenia, chociażby mikroskopijnego w stylu: „Uważajcie, strzeżcie się! Wróg próbuje nas okraść”. Nic.

Mike Rogers, przewodniczący Komitetu ds. Wywiadu powiedział, że 95% sieci w sektorze prywatnym pozostaje wrażliwe na jakiekolwiek ataki online. Co więcej, większość z nich już została zaatakowana. A za atakiem idzie kradzież. Czego? Wachlarz możliwości jest dość szeroki: tożsamości, pieniędzy z kont bankowych, wrażliwych danych, zdjęć, o których sami chcielibyście zapomnieć –  to nieliczne z przykładów.

Ale w sektorze prywatnym znajdują się również firmy. Według niektórych szacunków wartość skradzionych informacji opiewa na zawrotną kwotę 400 miliardów dolarów, co w przeliczeniu na złotówki daje 1,2 biliona złotych. To trzykrotnie więcej niż Polska dostanie z budżetu Unii Europejskiej w ciągu kolejnych 7 lat.

Wiele firm utajnia informacje o ataku, aby utrzymać przewagę konkurencyjną na rynku i uniknąć wycofania się akcjonariuszy, co powoduje, że liczby odzwierciedlające wartość skradzionych informacji są zaniżane.

Głównym celem hakerów, według Rogersa, są wszelkie plany akcji wojskowych, politycznych a także innowacje, których spółki planują użyć w produktach nowej generacji.

Kradną po to, żeby stać się bardziej konkurencyjnymi na rynku międzynarodowym. Rząd USA rozstawił leżaczki, powiedział włamywaczom w której skarpecie trzymają srebra… otworzył piwo i patrzył jak nas okradają

– powiedział Rogers.

Sam Rogers był odpowiedzialny za wprowadzenie Ustawy dotyczącej wymiany informacji wywiadowczych i cyberbezpieczeństwa (z ang. Cyber Intelligence Sharing and Protection Act, w skr. CISPA) w listopadzie 2011, która, jeśli by została przyjęta, wprowadzałaby możliwość wymiany informacji niejawnych dotyczących cyberbezpieczeństwa z sektorem prywatnym w USA. Ustawa została potępiona przez grupy, takie jak Electronic Frontier Foundation (w skr. EFF), która twierdzi, że pozwoliłoby to na obejście prawa prywatności i dostarczanie danych użytkowników bezpośrednio do rządu pod płaszczykiem bezpieczeństwa cybernetycznego.

Przewodniczący ma jednak rozwiązanie problemu, o którym amerykański rząd zdaje się nie zaprzątać sobie głowy:

Udostępniajcie informacje o zagrożeniach w sieci. Jeden z głównodowodzących społecznością wywiadowczą powiedział, że według nich jesteśmy w stanie rozwiązać 90% naszych problemów poprzez sprawiedliwe udostępnianie niejawnych informacji dotyczących zagrożeń cybernetycznych

– mówił Rogers.

 

Nie jestem w stanie uwierzyć, że w państwie, które uchodzi na otwarte dla swoich obywateli, a w rzeczywistości tak na nich zamknięte, możliwym jest dzielenie się takimi informacjami.

Redaktor działu aktualności WebSecurity.pl. Z zamiłowania i wykształcenia pedagog. Propagatorka łączenia wolnego i otwartego oprogramowania i edukacji. Miłośniczka kawy, czekolady i książek psychologicznych.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *