dodany: 12.12.2012 | tagi: , , ,

Autor:

Polska sprzeciwia się nowym zapisom w ITR

0

Podczas trwającej w Dubaju Światowej Konferencji Międzynarodowej Telekomunikacji (z ang. World Conference on International Telecommunications, w skr. WCIT-12), na posiedzeniu plenarnym rozpoczęła się dzisiaj dyskusja w sprawie jednej z najważniejszych kwestii związanych z art. 5, który dotyczy właśnie zmienianych Międzynarodowych Regulacji Telekomunikacyjnych (w skr. ITR) – bezpieczeństwa sieci.

Szef polskiej delegacji, minister Michał Boni, jako pierwszy zabrał głos i przedstawił swoje wątpliwości, dotyczące niejasnych wyjaśnień. Chodzi o to, że proponowane pojęcie bezpieczeństwo sieci jest wieloznaczne i nie ma pewności, że ogranicza się tylko do bezpieczeństwa technicznego infrastruktury.

Michał Boni stara się być bardziej aktywny niż nasi europosłowie, stawiając sytuację jasno słowami: Jakiekolwiek poszerzenia interpretacji poza bezpieczeństwo techniczne nie wchodzą w grę.

Nasz minister ma zastrzeżenia co do użytego pojęcia „bezpieczeństwa”, które nie zostało jasno zdefiniowane:

 Rozumiemy, że propozycja „security of networks” (bezpieczeństwo sieci) jest kompromisowym rozwiązaniem przyjętym w wyniku długich negocjacji i miała ona dotyczyć tylko technicznych aspektów infrastruktury. Jednak pojęcie „security” nie zadowala nas w pełni, bo jest zbyt szerokie i mogłoby być różnie interpretowane. W efekcie wiele państw członkowskich musiałoby zgłosić zastrzeżenia do tego punktu ITR.

 

Dwa obozy

Zdaniem delegacji polskiej mamy teraz do czynienia z najpoważniejszym patem negocjacyjnym na WCIT-12. Sala podzieliła się na dwa obozy – na tych, którzy są przeciwni wprowadzaniu zmian w zgłoszonej już propozycji (m.in. Chiny i Rosja) oraz na tych, którzy chcieliby doprecyzować jej brzmienie, aby było jasne, że chodzi tylko i wyłącznie o techniczne aspekty bezpieczeństwa infrastruktury (do tej grupy należy Polska i kraje Unii, USA, Kanada, Australia).

Chyba nikogo nie dziwi ten podział – Chiny i Rosja są szczególnie rygorystyczne, jeśli chodzi o „demokrację” Internetu – przykładowo w Rosji, za film na serwisie YouTube, który jest wyrazem dezaprobaty przeciw władzy, można wylądować na 2 lata w więzieniu. Ciekawy opis, czym jest faktycznie ITR, znajdziemy na poniższym filmie:

Unia Europejska proponuje, by zamiast „security” użyć słów precyzyjniej opisujących bezpieczeństwo techniczne sieci – „robustness” (‚trwałość, odporność’), „resilience” (‚odporność’, ‚żywotność’) lub „integrity of networks”.

Niestety, w trakcie posiedzenia zapanowała na tyle gorąca atmosfera, że zostało ono przerwane wieczorem.

Na plus jest fakt, że generalnie nie ma już zapisów dotyczących oddziaływania na Internet, ale w niektórych punktach pojawiają się takie odniesienia, które można byłoby interpretować jako elementy z tym związane, a nasi przedstawiciele nie zgadzają się na takie zapisy i ich możliwe wszelkie interpretacje.

Dziś podczas spotkania zespołów regionalnych dyskutowaliśmy o całości ITR. Rozpoczęliśmy od sporu o treść preambuły. Na początku konferencji Polska zgłosiła wniosek o konieczności odwoływania się przez wszystkie państwa członkowskie w swoich działaniach związanych z regulacjami telekomunikacyjnymi do respektowania praw człowieka. Dziś podtrzymałem nasze stanowisko

– oznajmił Boni.

Według Polski, w świecie, gdzie informacja ma podstawowe znaczenie, Międzynarodowe Regulacje Telekomunikacyjne mogą mieć polityczne implikacje. Wynika to z tego faktu, że ITR jest umową międzynarodową, regulującą międzynarodowe sieci telekomunikacyjne, dlatego zgodnie z apelem sekretarza generalnego ITU, należy powiedzieć wyraźnie światu , w jaki sposób państwa będą stosowały wynegocjowane przepisy ITR.

 

Kluczowe kwestie nowych regulacji ITR dotyczą punktów 3.7, 3.8, 3.9

Punkt 3.7 dotyczy niedyskryminowania działań skierowanych wobec różnych państw, ale z pewnym rozszerzeniem na Internet.

Polska jest przeciwna otwieraniu furtek do zajmowania się Internetem czy treścią podczas tej konferencji, dlatego stanowczo  sprzeciwiliśmy się wersji proponowanej poprawki  na posiedzeniu plenarnym

– podkreślił minister Boni.

Propozycja ta mówi, że państwa członkowskie wstrzymają się od podejmowania jednostronnych oraz/lub dyskryminujących działań, które mogłyby utrudniać dostęp innego Państwa Członkowskiego do publicznych międzynarodowych sieci telekomunikacyjnych oraz usług. (Strony internetowe i wykorzystywanie zasobów).

To jest  niejasne, gdyż nie jest zdefiniowane czym są publiczne międzynarodowe sieci telekomunikacyjne. Ponadto niniejsza propozycja odnosi się do Internetu, co rozszerzałoby zakres traktatu.

Co prawda Sekretarz Generalny ITU wyraźnie oświadczył, że Internet znajduje się poza obszarem Międzynarodowych Regulacji Telekomunikacyjnych. Jednak w opinii naszych przedstawicieli zapis ten ma implikacje polityczne, których należy unikać w technicznym traktacie, jakim są ITR-y

– powiedział minister Boni w czasie obrad.

 

W kontrowersyjnym punkcie 3.8 występuje zapis o przenoszeniu uprawnień dotyczących zarządzania numerami, adresami, a także nazwami na kraje członkowskie. W związku z tym, że przepis porusza też „naming” i „addressing”, a nie tylko „numbering” pojawia się tutaj w ukryty sposób zapis dotyczący Internetu.

Stanowisko naszych przedstawicieli jest następujące: Państwa Członkowskie, jeśli się zdecydują, powinny mieć możliwość zarządzania nazewnictwem, numeracją, adresowaniem i identyfikacją zasobów, używanych na obszarach ich terytoriów w ramach międzynarodowych usług telekomunikacyjnych.

Co ważne w powyższym stanowisku nie jesteśmy sami, gdyż podobne uwagi do punktu 3.8 zgłosiły: USA, Szwecja, Czechy, Niemcy, Australia, Kanada i Wielka Brytania. Zapis nadal będzie dyskutowany. Jednak „naming” został już ograniczony do telekomunikacji. W wyniku dyskusji podkreślono, iż obecna propozycja punktu 3.8 nie ma dotyczyć kwestii Internetu.

Nasz minister rozmawiał także telefonicznie z komisarz Komisji Europejskiej (w skr. KE) – Neelie Kroes, która nie uczestniczy osobiście w konferencji. Stanowiska KE i Polski są podobne.

Mocno niejasne są także zapisy zawarte pod numerem 3.9, które mówią o regionalnych punktach wymiany ruchu telekomunikacyjnego. To co jest nie jasne, to fakt czy rozszerzają się one jedynie na treści przekazywane przez Internet.

Powyższe trzy punkty są bardzo istotne dla kwestii bezpieczeństwa internautów i demokracji Internetu. Zwróćmy uwagę, iż ITU, to instytucja bardziej służąca rządom niż nam, zwykłym użytkownikom. Nikt nas nie pyta o zdanie, czego chcemy, dlatego dobrze, że nie wszystkie kraje godzą się na kontrowersyjne zapisy.

Redaktor działu aktualności WebSecurity.pl. Pasjonat komputerów od czasów epoki "bezmyszkowej".

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *