Artykuły dotyczące tematu: Google

dodany: 13.06.2013 | tagi: , , , ,

Facebook i Google mogą zostać poproszone o uruchomienie serwerów lokalnych w Indiach

0

Po ujawnieniu informacji o programie „PRISM”* w zeszłym tygodniu – zawrzało także w Indiach. Hinduscy dostawcy usług internetowych zwrócili się do rządu, aby ten zażądał od Facebooka i Google’a uruchomienia własnych lokalnych serwerów.

W związku z ujawnieniem amerykańskiego rządowego programu PRISM, Hinduskie Stowarzyszenie Dostawców Usług Internetowych (z ang. Internet Service Providers Association of India, w skr. ISPAI) wyraziło obawy, że dane ich użytkowników mogą być zagrożone. Poprosili rząd, aby nakazał zagranicznym firmom zadbanie o bezpieczne przechowywanie tych danych na terytorium Indii. Tak, aby nie mogły ich przechwycić zagraniczne agencje wywiadu.

Indie mają już własny PRISM – Centralny System Monitoringu, a dostawcy nie mają nic przeciwko

Sytuacja w Indiach jest dość dziwna, ponieważ… kraj ten wdrożył ostatnio podobny do PRISM system o nazwie „Central Monitoring System” (Centralny System Monitoringu). Dzięki niemu władze mają dostęp do telekomunikacyjnej i internetowej komunikacji. Mimo to dostawcy usług internetowych nie zgłosili żadnych wątpliwości czy problemów dotyczących prywatności swoich abonentów. Co ciekawe, w Indiach nie ma żadnego prawa, które regulowałoby kwestię prywatności, co może doprowadzić do nadużycia możliwości systemu w przyszłości.

Gdy Facebook i Google ulegną hinduskiemu rządowi, ten zyska dostęp do ogromnych ilości danych

Co się stanie, jeśli hinduski rząd zmusi zagranicznych gigantów do konfiguracji lokalnych serwerów? Ilość danych, do których uzyskają dostęp rządowe agencje, będzie ogromna. Poza tym Central Monitoring System do tej pory nie wyjaśnił, czyje dane są pozyskiwane, w jakich celach będą używane oraz jak długo będą przechowywane. Byłoby idealnie, gdyby taki system wdrożony został po publicznej debacie… Do tej pory nie odbyła się ani jedna.

Hinduscy operatorzy telefoniczni dziwią się sytuacji

Stowarzyszenie Indyjskich Operatorów Telefonicznych z Indii (z ang. Cellular Operators’ Association of India, w skr. COAI) uważa, że konfiguracja lokalnych serwerów jest bezcelowa, ponieważ agencje nie będą w stanie odszyfrować danych, a rząd  powinien zacząć formułować nowe prawo. Takie, które będzie chroniło prywatność konsumentów, a organom ścigania umożliwi dostęp tylko do określonych danych, niezbędnych do przeprowadzania procesów dochodzeniowych.

Facebook i Google są w trakcie walk z hinduskim rządem o… nastolatków

W Indiach Facebook i Google walczą z rządem o to, aby jak dotychczas, dostęp do ich serwisów miały osoby od 13 roku życia. Hinduski rząd uważa, że jest to niezgodne z hinduskimi ustawami. Żąda więc od tych organizacji przedstawienia sposobów, dzięki którym prywatność nastolatków będzie odpowiednio chroniona. Jeśli przegrają, to stracą duży odsetek swoich użytkowników.

Facebook i Google powtórzą los BlackBerry w Indiach?

Ciekawe, czy sprawa skończy się tak, jak w przypadku BlackBerry. Korporacja toczyła długą walkę z władzami Indii. Rząd oskarżał ją o przechwytywanie danych. Ostatecznie w sierpniu poprzedniego roku BlackBerry skonfigurowało serwer w Bombaju, aby agencje rządowe miały dostęp do usług BlackBerry Messenger. Korporacja jednak uparcie zaprzecza pogłoskom, jakoby oddała klucze do szyfrowania swoich usług hinduskiemu rządowi.

*PRISM (z ang. pryzmat) to rządowy program podsłuchu elektronicznego. Za jego pomocą rząd USA kontroluje e-maile, czaty i rozmowy przez Skype’a – głownie, choć nie wyłącznie – obcokrajowców. Więcej o PRISM: „Zamach na naszą prywatność”. O co chodzi z PRISM? [INFOGRAFIKA].

Źródło: www.medianama.com

Źródło zdj.: www.theaustralian.com.au

dodany: 15.04.2013 | tagi: ,

Spisz swój e-testament w Google

6

Być może część z nas zastanawiała się co się stanie z internetowymi kontami, po tym jak opuści się świat żywych… Co może się stać się z zgromadzonymi e-mailami, zdjęciami i innymi dokumentami? Czy ktoś z rodziny może wtedy poprosić o skasowanie e-maili bądź o dostęp do nich?

Właśnie ten fakt postanowiło uprzedzić Google, wprowadzając nową funkcję Menadżer nieaktywnych kont.

Dzięki tej opcji możemy już teraz zaplanować co się stanie z naszymi danymi w usługach Google, podczas dłuższej nieaktywności konta.

menadżer nieaktywnych kont

 

Aby aktywować tę funkcję musimy podać swój numer telefonu – Google poinformuje nas SMS-em i także opcjonalnie e-mailem na inny adres e-poczty o tym, że rozpoczęło się odliczanie czasu do usunięcia konta:

Powiadom mnie

 

Następnie musimy zadeklarować czas, od którego ma nastąpić odliczanie do dezaktywacji konta – do wyboru mamy 3, 6, 9 bądź 12 miesięcy:

Ustaw okres oczekiwania

 

Oprócz tego możemy określić maksymalnie 10 osób, które zostaną poinformowane o naszej bezczynności konta:

Powiadom kontakty

Opcjonalnie wybrane przez nas osoby mogą także uzyskać dostęp do naszych danych.

 

Ostatnią opcją jest decyzja odnośnie losu naszych danych – do wyboru mamy pełne usunięcie, bądź domyślne ich pozostawienie:

 

Opcjonalnie usuń konto Google

 

Ciekawe czy administratorzy pozostałych serwisów społecznościowych przedstawią podobną funkcję – opcja Google jest rozsądnie przygotowana, gdyż pozwala nam już teraz zadecydować o przyszłości swoich danych. Na pewno jest to temat drażliwy, ale w nowej funkcji Google nigdzie nie użyto słowa „śmierć”.

 

 

 

dodany: 04.04.2013 | tagi: , , , ,

Szykują się spore zmiany w Chromie

0

Zespół Google podał do informacji, iż kończy z wykorzystywaniem WebKita – opensource’owego silnika stworzonego przez Apple, który jest wykorzystywany także w przeglądarce Safari. W zamian za to używany będzie jego fork, który został nazwany Blink. Warto dodać, że sam WebKit jest także forkiem silnika KHTML linuksowej przeglądarki Konqueror, a powstał w 2001 roku w wyniku przeportowania go przez Apple na Maca.

Nowy silnik został już zademonstrowany w ramach projektu Chromium, na którym bazuje przeglądarka Google. Jak nietrudno się domyślić, konkurencyjna Opera także przyłączyła się do nowego projektu. Wcześniej w lutym Opera zapowiedziała przejście na WebKita.

Stworzeniu forka przyświeca chęć zwiększenia prędkości renderowania stron oraz ułatwienia życia projektantom stron. W Chromium zrezygnowano z WebKita ze względu na trudność implementacji wieloprocesowej architektury. Gdy w 2008 roku powstał Chrome, to ówczesny WebKit nie oferował wyżej wymienionej architektury, którą wprowadzono w drugiej edycji silnika w 2010 roku. Rozłąka z WebKitem ma też ułatwić jego dalszy rozwój, gdyż dotychczas coraz trudniej było zapewnić bezproblemowe wykorzystanie przy jednoczesnym rozwoju silnika. Decyzja Google jest spowodowana także tylko częściowym wykorzystywaniem WebKita – np. w Chrome są zupełnie inne mechanizmy zarządzania procesami odpowiedzialnymi za karty.

Twórcy zastrzegają, że Blink nie powinien nastręczać problemów web developerom. Autorzy projektu   zapowiedzieli też współpracę z innymi twórcami przeglądarek, aby zapewnić jak największą kompatybilność.

Zainteresowanych szczegółami odsyłamy do FAQ  Blinka.

dodany: 02.04.2013 | tagi: , ,

Google dostanie grzywnę za jedną politykę prywatności

0

Nowa polityka prywatności Google istnieje już nieco ponad rok, ale wciąż jest przyczyną niejednego bólu głowy wśród europejskich regulatorów prawa prywatności.  Po kilkunastu miesiącach niechciany „globus” (ból) przejdzie na samego giganta wyszukiwania. Wszystko za sprawą francuskiej Narodowej Komisji ds. wolności informatycznej (z fr. Commission Nationale de l’Informatique et des Libertes, w skr. CNIL), której reprezentant podał dziś, że Google  nie odpowiedziało na ich prośby w sprawie dokonania zmian w swojej nowej polityce prywatności, co skutkuje przekazaniem sprawy do Unii Europejskiej.

Wielka Brytania, Francja, Niemcy, Włochy Hiszpania i Holandia były pierwszymi krajami, które uczestniczyły w badaniu nowej polityki prywatności, którą łączy w całość 60 różnych zasad dla produktów i usług Google. Tym samym Google otworzyło się na deszcz grzywien i kar, który najpewniej nastąpi po zakończeniu śledztw w każdym z wymienionych wyżej krajów.

Google próbuje się bronić pisząc, że ich polityka prywatności nie narusza prawa europejskiego i pozwala na tworzenie prostszych i bardziej efektywnych usług i dodaje, że prace nad nową polityką prywatności były konsultowane z organami odpowiedzialnymi za ochronę danych.

Tłumaczenia jednak na nic się zdały, bo zamieszane w całą sprawę państwa postanowiły, że CNIL ma zająć się wykazaniem czy Google działa zgodnie z zasadami panującymi w obszarze UE, czy nie. Wszystkie państwa członkowskie wyraziły na to zgodę.

Wyniki śledztwa poznamy za trzy lub cztery miesiące.

dodany: 20.03.2013 | tagi: , , ,

Chrome OS częściowo zhakowany

0

Idąc za mottem Bezpieczeństwo jest procesem, anie produktem, Google po ogłoszeniu, że jego Chrome OS nie został zhakowany w trakcie konkursu Pwnium Chrome OS, postanowił nagrodzić jednego hakera, któremu udało się stworzyć zawodnego eksploita.

Dzięki swojemu dziełu haker znany jako Pinkie Pie, był w stanie nieco podważyć wieczko Chrome OS.

W zeszłorocznym konkursie Google’a Pinkie Pie zhakował przeglądarkę Chrome na Windowsie i przedstawił wiarygodny łańcuch błędów obejmujący przetwarzanie wideo, dziurę w kernelu Linuksa i błąd w pliku konfiguracyjnym.

Google podziękowało Pinkie Pie za honorowanie ducha konkurencji poprzez ujawnienie częściowego eksploita w terminie. Oznacza to tyle, że Google są w stanie wcześniej znaleźć poprawki i poprawić bezpieczeństwo użytkowników.

Za swoje działanie Pinkie Pie otrzymał nagrodę specjalną w wysokości 40 000$. Gdyby skompromitował Chrome OS-a otrzymałby 110 000$, a  gdyby zdołał wszystko utrzymać po restarcie 150 000$.

Nie jest jasne, jakie błędy Pinkie Pie znalazł, są one dostępne deweloperom, a Google 15 marca wydało nową wersję Chrome OS z załatanymi potencjalnymi problemami.

Wiadomo tylko, że mają one związek z procesami w procesorze graficznym i sterownikami karty Intel i915.

dodany: 14.03.2013 | tagi: , ,

Google wyciąga pomocną dłoń do zhakowanych stron

1

Delikatnie mówiąc, kiedy dostajemy informację Ta witryna może być zagrożona lub Ta witryna może wyrządzić szkody na Twoim komputerze nie jest nam specjalnie miło, czy przyjemnie. Wielu właścicieli witryn czy webmasterów w sieci może być w nie lada rozterce, co z tym fantem zrobić.

I tu na pomoc postanowił przyjść Google uruchamiając Pomoc dla zaatakowanych stron – serię informacyjną, która zawiera kilkadziesiąt artykułów i filmów mających na celu pomóc ludziom uniknąć ataków hakerskich, a także nauczyć ich jak odzyskać kontrolę nad zainfekowaną stroną.

Tematyka obejmuje między innymi odpowiedzi na pytania: Dlaczego cyberprzestępcy hakują strony? Jakie są podstawowe informacje na temat spamu i złośliwego oprogramowania? Jak korzystać z hosta aby odzyskać swoją stronę? Jak oczyścić stronę z malware’u?

To kolejny program, w którym Google chce obniżyć działania hakerów. W 2010 uruchomiła stały program nagradzania za odkryte luki, gdzie za każdą odnalezioną lukę dostaje się nagrodę w dolarach.

dodany: 22.02.2013 | tagi: , , , ,

Google twierdzi, że wygrywa wojnę z porywaczami kont i spamem

13

Jeśli posiadacie konto dłużej niż od roku na pewno zdołaliście zauważyć, że w 2011 Gmail zaczął mieć spory problem zaczynając od spamu i e-maili rzekomo wysłanych przez znajomych, a które w rzeczywistości napakowane były złośliwym oprogramowaniem, na przejmowaniu kont kończąc.

Google postanowiło wziąć się do roboty i nie odpuścić wrednemu malware’owi, który zaczął skutecznie omijać filtry antyspamowe w Gmailu. Wysiłek się opłacił – tak przynajmniej podaje Google Security Engineer Mike Hearn w raporcie na blogu Google Security Online. Hearn podaje, że firmie udało się zmniejszyć liczbę zaatakowanych kont prawie do zera – od szczytu przejmowania kont w 2011 zeszli do poziomu 0,3%.

email-graph-google

Wykres pokazuje jak zmieniała się liczba prawdziwych kont, które wysyłały spam.  Źródło: Google

Jedną z części składowych obecnej polityki bezpieczeństwa jest wykonywanie złożonych analiz ryzyka w celu ustalenia, czy logowanie do konta może być podejrzane lub niebezpieczne – na przykład, czy pochodzi z kraju, który znajduje się na drugim końcu świata.

Jeśli tak, to zanim użytkownik się zaloguje, musi odpowiedzieć na kilka prostych pytań dotyczących konta, takich jak : podać skojarzony z tym kontem numer telefonu czy odpowiedzieć na pytanie zabezpieczające.

google-verify

Strona logowania weryfikuje czy jesteś na pewno właścicielem konta, do którego chcesz się zalogować.

Źródło: Google

Jednak dla zachowania poprawnego bezpieczeństwa naszego konta ważne jest, aby hasło, jakim się posługujemy było na tyle unikatowe, że nikt go nie rozgryzie. Ważne jest także włączenie dwuetapowej weryfikacji konta pocztowego. Jeśli Gmail wprowadził taką usługę, to należy z niej korzystać. Ważne jest także aktualizowanie zapasowego adresu e-mail, który służy do odzyskiwania konta i numeru telefonu użytego przy weryfikacji.

dodany: 15.02.2013 | tagi: ,

„Usterka” Google Play: dane użytkowników aplikacji przekazywane są autorowi

1

Dan Nolan, developer aplikacji na Androida pochodzący z Australii odkrył, że kupując jakąkolwiek aplikację w sklepie Google, użytkownik przekazuje swoje dane osobowe – imię, nazwisko, adres oraz e-mail. Nie byłoby w tym nic złego, gdyby nie fakt, że  Google w żadnym miejscu o tym nie informuje zarówno użytkowników, jak i developerów. Poza tym „Usterka” zdaje się być jak najbardziej zgodna z projektem. Dan Nolan podejrzewa bowiem, że Google traktuje zakup aplikacji jako transakcję Google Wallet za faktyczny produkt i dlatego pełne dane kupującego pojawiają się w historii transakcji.

Czym może skutkować taka usterka? Według Nolana autor aplikacji posiadając dane użytkowników może z łatwością ich namierzać i np. śledzić i nękać tych, którym aplikacja się nie spodobała – zwrócili ją bądź wystawili niepochlebną opinię. Poza tym posiadając takie dane bez problemu można założyć konto bankowe, dysponować kartami kredytowymi czy informacjami ubezpieczeniowymi. Jest to szczególnie niebezpieczne w przypadku, gdy developer „złapie wirusa” i dane najzwyczajniej w świecie zostaną wykradzione.

Australijski developer domyśla się, że informacja o „usterce” do tej pory nie wyszła na światło dzienne nie dlatego, że nikt jej nie zauważył, ale dlatego, że niektórzy z autorów aplikacji mogli czerpać korzyści majątkowe ze sprzedaży danych osobowych klientów.

W tym miejscu warto się zastanowić, czy i w jakim stopniu dostawcy usług internetowych (w tym wypadku Google) są lojalni wobec swoich klientów? Czy „wyszukiwarkowy” potentat jest odosobniony w swoich działaniach, a może przywłaszczanie danych osobowych jest praktyką znaną szerszej grupie dostawców? Bo choć w realiach dzisiejszego Internetu sami rozdajemy na lewo i prawo poufne informacje na swój temat, to ja osobiście wolę wiedzieć kiedy i komu je powierzam.

dodany: 06.02.2013 | tagi: , , , , ,

Porozumienie pomiędzy rządem francuskim a Google

0
Porozumienie pomiędzy rządem francuskim a Google

Tym wpisem mam przyjemność rozpocząć publikacje bloga prawnego na łamach portalu WebSecurity. Będę starał się opisywać tutaj ciekawe, aktualne  zdarzenia od strony prawnej – takie, które mają związek z prawnymi aspektami Internetu, prawa własności intelektualnej, ochrony danych osobowych, nowych mediów i wątków powiązanych. Zapraszam więc do lektury, a na początek informacja na temat porozumienia, które w ostatnich dniach podpisała firma Google z rządem francuskim.

Sprawa ma dość niecodzienny charakter i pokazuje, jak można dojść do porozumienia, które funkcjonuje na zasadzie „wilk jest syty, a owca cała”. Chodzi o umowę, którą 01 lutego 2013r. rząd François Hollande’a podpisał  z Google. Na jej podstawie gigant internetowy utworzy fundusz o wartości 60 milionów Euro, który będzie miał pomóc „starym” mediom dostosować się do technologii cyfrowych. Podpisanie tego porozumienia kończy spór, który toczył się wokół tego, czy Google powinien płacić za wyświetlanie newsów (a precyzyjnie rzecz ujmując – tzw. „snippetów”, czyli niewielkich porcji artykułów, które mają na celu oddać jego istotę) w serwisie Google News.

(więcej…)

dodany: 28.01.2013 | tagi: , ,

Jak drukować bez posiadania drukarki?

4

Chciałbyś coś wydrukować, ale nie posiadasz stosownego urządzenia bądź po prostu skończył się toner/tusz? Nic prostszego, jeśli umiesz używać wyszukiwarki Google, która znajdzie wszystko – nawet drukarki sieciowe. Gorzej co prawda z odbiorem materiału wyjściowego, ale cóż – darowanemu koniowi nie zagląda się w zęby…

 

Jak mogę znaleźć drukarkę?

Wklepujemy w wyszukiwarce:

inurl:hp/device/this.LCDispatcher?nav=hp.Print

I to tyle – potem wybieramy interesujący nas model. Zapytanie odnosi się do urządzeń firmy HP. Wśród linków znajdziemy także modele znajdujące się w Polsce – oto przykładowa drukarka HP Color LaserJet CP3525 z Lublina.

W oczy rzuca się też opcja w webowym panelu drukarki: ZabezpieczMnie  – ten link wygląda na spreparowany, gdyż w pasku adresu pojawia się przekaz dla administratora tamtejszej sieci http://zabezpiecz.swoja.drukarke.administratorze/.

znaleziona drukarka lublin

Teraz jest  jasne, dlaczego HP postanowiło przyczepić się polskich firm produkujących zamienniki wkładów drukujących – w końcu te 82 tysiące drukarek, pozwalające drukować każdemu z dostępem do sieci, przyniesie niezły dochód…

Plus jest taki, że po podniesieniu alarmu przez Zdnet liczba ta zaczęła maleć – początkowo liczba wyników wyniosła 86 tysięcy, co znaczy, że część administratorów w jakimś stopniu interesuje się bezpieczeństwem własnej sieci. Część z tych nadal indeksowanych nie jest już aktywna, ale nadal bez problemu można znaleźć funkcjonujące adresy, jak ten powyższy.

 

Wyszukiwanie drukarek