Artykuły dotyczące tematu: książę Wiliam

dodany: 21.11.2012 | tagi: , ,

Dzień z życia księcia i jego konsekwencje

1

Jest to news z cyklu: „Jak to jest, gdy grupa od PR nie wie, co robi” . Wczoraj na stronie internetowej księżnej i księcia Cambridge pojawiły się zdjęcia księcia Wiliama zatytułowane „Dzień z życia porucznika Walesa”. Wszystko było pięknie,  następca tronu pokazany jako pilot ratunkowy RAF w swojej jednostce, czekający na każde wezwanie. Niestety ktoś popełnił błąd. Błąd, który mógł mieć poważne konsekwencje.

Na jednym z opublikowanych zdjęć porucznik Wales uśmiecha się do swoich współpracowników. Niby nic, ale kartka wisząca nad głową porucznika zawiera treści, o których raczej nie powinniśmy wiedzieć. Kartka zawiera login i hasło do wojskowych sieci RAF. Na kolejnym widzimy jak książę skupia się trzymając w ręku dokument, a mistrzem drugiego planu są kolejne wrażliwe dane przyklejone do obudowy komputera, na którym pracuje brytyjski książę. Na kolejnym widać monitor z informacjami, które pewnie też mogłyby za dużo wyjawić.

Po informacji o tym, co znajduje się na zdjęciach, zostały one szybko zastąpione ich zmodyfikowanymi wersjami. Jednak jako środek zapobiegawczy Ministerstwo Obrony Narodowej podjęło decyzję o zmianie nazw użytkowników i haseł dla wewnętrznych systemów RAF.

Rzeczniczka MON powiedziała w oświadczeniu, że zdjęcia porucznika Walesa zostały zrobione w czasie służby jako pilot helikoptera ratunkowego w siedzibie RAF w Anglesey. Hasła i nazwy użytkowników pokazane na zdjęciach są zresetowane jako środek ostrożności, a MON jest zadowolony ze zmiany zdjęć na takie, które nie naruszają przepisów bezpieczeństwa. Wszystkie zdjęcia zostały zmienione i ponownie opublikowane. Organizacje medialne są proszone o korzystanie ze zdjęć ponownie opublikowanych.

Jak wiadomo, rzecz raz wrzucona do sieci – nigdy nie ginie, zdjęcia bez retuszu obiegły już cały świat. Poniżej znajduje się jedno ze zdjęć bez retuszu:

oraz to samo zdjęcie po retuszu:

Zastanawiamy się, gdzie były zastępy PR-owców towarzyszący księciu na każdym kroku. Ktoś przecież musiał autoryzować takie zdjęcia. Nie chce się wierzyć, że nikt nie zauważył, że tak wrażliwe dane zostaną opublikowane. A wszystko po to, żeby pokazać gawiedzi, jak wygląda jeden dzień pracy księcia Wiliama.