Artykuły dotyczące tematu: legalizacja DDoS

dodany: 11.01.2013 | tagi: , ,

Anonymous chce zalegalizować ataki DDoS jako formę protestu

2

Muszę przyznać, że tego się nie spodziewałam. Anonymous, grupa, która dąży do tego, żeby być postrzeganą jako odzwierciedlenie anarchistycznych wartości robi taki numer. Otóż Anonymous postanowiła zalegalizować swoje działania. Teraz chcą działać zgonie z amerykańskim prawem. Brzmi jak dobry żart? Tylko, że do 1 kwietnia jeszcze długa droga.

Grupa złożyła petycję do prezydenta Stanów Zjednoczonych żądając uznania ataków DDoS za formę protestu online. Petycja, która została opublikowana na stronie Białego Domu zawiera stwierdzenia, że ataki DDoS nie są formą nielegalnego hakingu, ale raczej sposobem na przeprowadzanie protestów online. W petycji można również przeczytać, że Anonymous porównują ataki DDoS do protestujących, którzy rozbijają namioty w miejscach publicznych. Z jedną tylko różnicą, DDoS zajmuje przestrzeń publiczną, ale w Internecie i robi to w jednym celu – aby przekazać wiadomość.

Wraz z postępem w technologii internetowej przychodzą nowe podstawy do protestowania. Distributed Denial of Service (DDoS) nie jest jakąkolwiek formą hakingu. Jest odpowiednikiem wielokrotnego klikania „odśwież” na stronie internetowej. W ten sposób nie różni się to od protestów w formie okupowania (jakiejś przestrzeni). Zamiast grupy ludzi zajmujących obszar na zewnątrz budynków, mamy grupy ludzi zajmujących strony internetowe w celu zwolnienia lub odmowy usługi na danej stronie w krótkim czasie.

W ramach tej petycji, ci, którzy zostali skazani na karę więzienia za DDoS powinni być natychmiast zwolnieni, a informacje dotyczące DDoS powinny zostać wymazane z ich akt.

Możliwe, że bardziej chodzi im o uwolnienie swoich pobratymców niż faktyczną formę uznania ataków DDoS za protesty społeczne. Problem w tym, że rząd USA nie jest skory do zaakceptowania takiej formy protestowania. Wczoraj pojawiły się głosy realizowanej przez Iran o masowej kampanii DDoS na amerykańskie banki. I jak tu z kampanii ataków przejść do prawnej formy protestów?

Na niekorzyść Anonymous przemawia także brak jakiejkolwiek struktury czy przywódcy. Nie wiadomo, kto ją wysłał, nie wiadomo ilu z członków grupy zgodziło się z tym, co się w niej pojawiło.

Aby Obama w ogóle zareagował na tę petycję potrzeba 25 000 głosów. W chwili pisania artykułu głosów jest 1847. Długa droga przed nimi.

Jeśli tak ma wyglądać aktywność Anonymous w 2013, to można spodziewać się w Stanach trzeciej partii. Będą demokraci, republikanie i Anonymous.